Trzy powody by zbadać słuch


2023-07-10
W dzisiejszym świecie coraz trudniej uciec od hałasu. A hałas w nieunikniony sosób powoduje urazy akustyczne. Lekarze biją na alarm, że coraz młodsze osoby skarżą się nie niedosłuch. Problem w tym, że ubytki słuchu dostrzegamy u siebie z opóźnieniem.

Badanie słuchu – dla kogo?

Przeczytaj również:

Słuch słabnie wraz z wiekiem. Naturalne procesy starzenia się organizmu wpływają również na percepcję dźwięków. Do tego niektóre choroby współistniejące, częstsze w starszych grupach wiekowych, mogą osłabiać ten narząd. Zalicza się do nich m.in. cukrzycę, nadciśnienie, choroby tarczycy. Rzadko też mamy świadomość, że intensywne leczenie nowotworów, jak chemioterapia i radioterapia, mogą negatywnie wpływać na odbiór fal dźwiękowych. Tzw. ototoksyczność u pacjentów nowotworowych, w zależności od metody leczenia jest zmienna i może występować od 4% do 90 % przypadków.

Po drugie, słuch jest osłabiany przez częsty kontakt z hałasem. Przyjmuje się, że już dźwięki o natężeniu 80 dB to hałas mogący prowadzić do uszkodzenia słuchu (dla porównania: szept ma poziom dźwięku 40 dB, rozmowa między ludźmi to 60dB, głośna muzyka w pomieszczeniu – 80dB, ruch uliczny – 90dB, startujący odrzutowiec – 120 dB). Urazy akustyczne niekiedy fundujemy sobie na własne życzenie – chodzi tu m.in. o głośne słuchanie muzyki. Szczególnie negatywne działanie mają słuchawki douszne – zaprojektowane są tak, by dźwięki wpadały bezpośrednio do ucha, bez szans na wcześniejsze rozproszenie się fal dźwiękowych. Częste rozmowy przez telefon ze słuchawką przyłożoną do ucha również nie są polecane – lepiej korzystać z trybu głośnikowego, jeśli tylko mamy taką możliwość. Niekiedy z uwagi na charakter pracy jesteśmy narażeni na hałas trudny do uniknięcia – niezbędne jest jednak korzystanie wtedy z metod i narzędzi chroniących słuch.

Po trzecie, jednym z powikłań po przejściu COVID-19 mogą być zaburzenia słuchu. Z przeprowadzonych badań wynika, że u chorych wirus często infekował ucho środkowe i wyrostki sutkowate leżące za małżowiną uszną. U pacjentów może dochodzić do pogorszenia słuchu nawet długi czas po przebyciu choroby – np. rok po zakażeniu.

Badanie warto więc przeprowadzić, gdy mamy subiektywne wrażenie gorszego odbioru dźwięków. Zalicza się do nich trudności w śledzeniu rozmów, coraz częstsze podkręcanie głośności w telewizorze, głośniejsze rozmowy przez telefon, omamy słuchowe – wrażenie pisków czy trzasków, które w rzeczywistości nie występują. Zawroty głowy, zaburzenia równowagi, których początkowo nie wiązane są z pogorszeniem słuchu, również może wskazywać na tę przypadłość. Wskazaniem do badania jest przebycie Covid-19, raka lub obecność wymienionych wyżej chorób. Dodatkowo zaleca się, by osoby po 50 r.ż. profilaktycznie badały słuch raz w roku.

Jak wygląda badanie?

Badanie audiometryczne przeprowadza się u protetyka słuchu. Pacjent jest umieszczany w kabinie audiometrycznej, gdzie odseparowany jest od zewnętrznych dźwięków. Przez słuchawki podawane mu są dźwięki o różnym natężeniu – zadanie polega na naciskaniu guzika zawsze po usłyszeniu go. Całość trwa kilkanaście minut. Po badaniu otrzymuje się wydruk audiometryczny i zalecenia dotyczące dalszego postępowania. Protetyk może przekierować pacjenta do laryngologa (jeśli uszkodzenie słuchu jest natury przewodzeniowej) lub dobrać aparat słuchowy (jeśli uszkodzone jest słyszenie odbiorcze, czyli trwałe).  

Niedosłuch i co dalej?

- Uszkodzony słuch będzie się dalej pogarszał, ale możemy temu zapobiegać. Aparat słuchowy jest elementem leczenia – stymuluje aktywne komórki w uchu, dzięki czemu ubytki nie pogłębiają się. Dlatego istotne jest, by leczenie aparatem zacząć jak najwcześniej – tak jak okulary są bezużyteczne w przypadku całkowitej utraty wzroku, tak aparat nie przywróci funkcji słuchu osobie niesłyszącej – wyjaśnia mgr Agata Marczak, protetyk słuchu w Centrum Medycznym Damiana. 

Przed dobraniem docelowego aparatu pacjent otrzymuje bezpłatnie aparaty do testów. Zasadą jest, że testowanie danego aparatu trwa około tygodnia. W okresie adaptacyjnym pacjent „zgrywa się”
z aparatem. Po pierwszym nałożeniu aparatu możliwe jest wystąpienie efektu kakofonii – pacjent ma nagle wrażenie, że słyszy za dużo i nie wyławia istotnych dla niego dźwięków. Jeśli w okresie adaptacyjnym nie pojawi się słyszenie selektywne – należy kontynuować próby dopasowania innego aparatu. Zakup aparatu jest częściowo refundowany. NFZ pokrywa 1050 zł kosztu aparatu na każde ucho.  

Osoby po 50. roku życia mogą zapisać się na bezpłatne przesiewowe badanie słuchu w Centrum Medycznym w Warszawie. Badanie jest wykonywane wpięciu placówkach: przy ul Wałbrzyskiej 44, Foksal 3/5, Lazurowej 71a, Alei Zjednoczenia 36 i w Centrum Praskim Koneser. Wizyta trwa 45 minut.



Nadesłał:

Monika Dawidejt

Wasze komentarze (0):


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl